Zakochaj się w Amsterdamie!
Niezmiernie miło nam poinformować, iż konkurs „Zakochaj się w Amsterdamie”, który odbywał się w dniach od 1 do 7 lutego ma już swoich laureatów.
Dziękujemy za udział w konkursie i zaangażowanie włożone w opisanie swojej upragnionej podróży. Wszystkie prace zostały ocenione przez nasze jury. Poniżej przedstawiamy listę zwycięzców i ich opisy wymarzonej podróży do Amsterdamu wraz z przyznanymi nagrodami:
-
Adam Korysławski, Wrocław
Voucher dla 2 osób w 5 gwiazdkowym Hotelu Pulitzer w Amsterdamie
Siedzę tu przed monitorem,
sprawdzam pocztę swą wieczorem,
patrzę a tam konkurs nowy,
do wygrania odlotowy voucher
prosto od ESKYa!Patrzę jeszcze raz na ekran,
z kuchni córka krzyczy: nie kłam!
Ja jej mówię, że nie kłamię,
już nas widzę w Amsterdamie!
Zwiedzam Plac Dam i Starówkę,
nie martwiąc się o gotówkę,
bo już przecież mamy w planie,
spacerować po Jordaanie,
słuchać tam lokalnych pieśni,
lub posłuchać stamtąd wieści.
A wieczorem po godzinach,
gdy już pójdzie spać rodzina,
ciągle biega mi po myśli,
by zobaczyć Red Light District.
Kiedy złapie mnie zmęczenie,
zbliżam się niepostrzeżenie,
do hotelu od sponsora,
bo odpocząć jest mi pora.
Ledwie zamknę oczy swoje,
czas znów ruszać na podboje!
Zwiedzić resztę Amsterdamu,
z moją żoną - serca damą,
bo to dla Niej me starania,
na konkursie u ESKYa,
by to zakochanych święto
ukazało swoje piękno
z mą jedyna w Amsterdamie
wierzę - będzie nam to dane! :)) -
Monika Ludkiewicz – Kasper, Wolkowo
Voucher dla 2 osób w 4 gwiazdkowym Hotelu Swissôtel w Amsterdamie
Chcę zrobić niespodziankę Mężowi swojemu- czy muszę wytłumaczyć dlaczego właśnie Jemu?
Cóż.. jest to człowiek najlepszy na świecie.. Spodobałby się z pewnością każdej innej kobiecie.
Amsterdam jest miastem niezwykle romantycznym . A my bywamy TYLKO w ogrodzie botanicznym;)
Na dalsze wyjazdy nie stać nas niestety - choć mój Mąż zrobiłby wszystko dla swojej Kobiety.
Dlatego pracuje dużo - za dnia , choć zdarza się nocą. Męczą się jego ręce i plecy się pocą.
Już prawie nazbierał na wyjazd zagraniczny. Decyzja o wyjeździe to gest jest spontaniczny.
Ale mu ogłosiłam tą radosną nowinę : Mężu za 9 miesięcy urodzę Ci Dziecinę.
On cieszył się jak wariat i na rękach mnie nosił. Wszystkie moje zachcianki też codziennie znosił.
Ale o wyjeździe musiał już zapomnieć. i ja tez nie próbowałam nawet o nim wspomnieć.
Zaczęły się wydatki - i co dzień są nowe. Dla synka łóżeczko - dla mnie lody bananowe.
Choć mały urodzi się dopiero wiosną , tą porą przepiękne kwiaty już wyrosną..
To jednak tych wydatków jest wciąż co nie miara.. a ja chcę życia użyć - wciąż nie jestem stara;)
Dlatego bardzo proszę o te romantyczne chwile.. mogłabym wyjechać póki czuję się na sile;)
Kiedy Mały się urodzi nie będzie już czasu.. nie pojadę do Amsterdamu ani do Teksasu.
a ja marzę by spędzić tam czas uroczy.. chodząc z Mężem na spacery i patrząc Mu w oczy.
Chcę obejrzeć Plac Dam i Królewskie Pałace. Dodatkowo chcę podziwiać z wiatrakami place.
Ja naprawdę bardzo cenię Mężulka mojego.. marzy mi się dnia każdego tylko szczęście Jego.
On wylewnym jest mężczyzną - miłość mi wyznaje.. mnie jest trudniej mówić KOCHAM - On się nie poddaje:)
Bo słowa - choć piękne - są tylko słowami. Najlepiej się miłość wyznaje gestami.
A ten wyjazd byłby takim niewielkim wyznaniem.. i najskrytszych Jego marzeń przepięknych spełnianiem. -
Dorota Morkis, Warszawa
voucher dla 2 osób w 3 gwiazdkowym Hotelu Park Plaza Vondelpark w Amsterdamie
Piękno krainy tulipanów zachwyca już od pierwszych chwil... w czym zatem tkwi urok i tajemnica Amsterdamu? Na wymarzoną podróż do stolicy Holandii udałabym się ze swoim chłopakiem. Oboje lubimy spontaniczne wyjazdy-więc na co czekać!
Szalona noc w jednym z amsterdamskich klubów, a może romantyczny rejs kanałami Amsterdamu? Zachwycające Muzeum Van Goga, nie ustępujące mu Dom Rembranta, nie zapominając o słynnym Muzeum Sexu? A może coś zupełnie odmiennego... Marzy mi się coś zupełnie innego! Bierzemy głęboki oddech... założymy drewniane saboty... spódnicę w kratę i pomarańczową koszulkę na gołą klatę! Na chwilę rozerwania może być pomysł nurkowania! Amsterdamskie kanały, niezbyt szerokie mogą pod wodą zachwycić swym urokiem. Ponieśmy dozę fantazji i weźmy rower przy najbliższej okazji! Zwiedzimy Amsterdam cały, pędząc przez czerwone ulice i zmieniając rower co druga przecznicę!
Od wymarzonej podróży dzielą nas zaledwie 2 godziny lotu samolotem więc na co czekać? KLM dolecisz albo LOT-em! -
Wojciech Kamiński, Łańcut
Voucher dla 2 osób w 5 gwiazdkowym Hotelu Bilderberg Garden w Amsterdamie
Wymarzona obecnie podróż do Amsterdamu byłaby wymarzona z dwóch powodów. Pierwszy z nich to pierwsza możliwość do wyrwania się od codzienności z cudownym czterozębnym pełzakiem o imieniu Antoni od czasu jego urodzenia prawie rok temu. Druga, to niewątpliwy urok tego wspaniałego miasta.
Widok kilkuset kanałów znajdujących się w nim oraz niezliczona liczba rowerów, którymi można podróżować po Amsterdamie nasuwa pierwszą z możliwości spędzenia tego czasu. Wspólne spacery z lepszą połówką mojego życia wzdłuż owych malowniczych kanałów zakończona jakimś niezapomnianym wspólnym posiłkiem (mogą być nawet sławetne holenderskie frytki z majonezem i wyśmienitym holenderskim piwem) w jednej z restauracji w dzielnicy Jordaan byłaby miłym początkiem. Jak każdą prawdziwą kobietę zabrałbym też na największy targ i giełdę kwiatową na świecie w Aalsmeer no i zakupił Jej kwiatek albo nawet trzy. Jednym z kolejnych kroków byłaby na pewno podróż do Begijnhof, czyli szereg wąski malutkich kamieniczek które zawsze wywołują uśmiech i pytanie, jak w czymś taki można/można było mieszkać. Po intensywnym zwiedzaniu mogłaby natomiast nastąpić chwila relaksu obejmująca wizytę w browarze Heinekena oraz pobyt na Amsterdam Aren. A wszystko to okraszone mocą uścisków, przytulania i....kto wie czego jeszcze...
-
Edyta Pawłowa, Koluszki
Voucher dla 2 osób w 4 gwiazdkowym Hotelu De Lastage Apartments w Amsterdamie
Amsterdam, mój mały cel do którego dążę od dłuższego czasu... Niby tak blisko, bo jedyne 1000 km ode mnie ale wciąż nieosiągalny. Mógłby ktoś powiedzieć, że to nie jest nic takiego, miasto jak wiele innych, jednak dla mnie jest to magiczne miejsce, do którego przenoszę się za każdym razem gdy chcę oderwać się od codziennej szarości, która mnie otacza.
Podróż do Amsterdamu, do miasta mych marzeń, miasta niezwykłego pod wieloma względami, w którym mogłabym spędzić całe życie.. Jest to miejsce, które tętni własnym życiem. Posiada niesamowitą i jedyną w swoim rodzaju atmosferę. Małe, wąskie uliczki z przepięknymi kamienicami sprawiają, że miasto jest przytulne i przyjazne dla każdego kto się tam znajdzie. Przyjaźni Holendrzy, którzy chętnie nawiązują nowe znajomości z obcokrajowcami. Amsterdam ma niesamowity klimat, te kanały, wszędzie rowery, ludzie jacyś inni, każdy miły, pomocny.
Zapewne moją przygodę z Amsterdamem rozpoczęłabym od wypożyczenia holenderskiego roweru, na którym mogłabym zwiedzić każdy zakątek tego magicznego miasta Dzięki niemu mogłabym dowiedzieć się jak żyją tu ludzie, spojrzeć na miasto ich oczami. Nie można także zapomnieć o przejażdżce tramwajem wodnym po kanałach, które kryją w sobie niesamowitą historię. Warto by to zrobić także nocą, romantyczna wycieczka po kanałach Amsterdamu zostałaby w mej pamięci na pewno na długo. Grzechem byłoby nie odwiedzić Museumplein aby obejrzeć trzy zupełnie odmienne wizje prezentacji sztuki, które jest centrum kultury . Warto także byłoby odwiedzić miejskie parki, w które obfituje Amsterdam, a w szczególności najstarszy park miejski Vondelpark . A w każdej wolnej chwili, w ramach zregenerowania sił , obowiązkiem będzie odpoczynek w kawiarenkach, których jest bez liku, sądzę, że na pewno znalazłabym tam także coś dla siebie. Uwielbiam odkrywać miejsca z klimatem gdzie można się zrelaksować przy gorącej kawie czy herbacie i obowiązkowo zajadając przepyszne ciasteczka, których w Holandii bez liku. Taki wyjazd nie mógłby się obejść bez nocnego poznawania miasta, chodzenia po klubach i knajpach ze swoją drugą połową..
Kilka dni w Amsterdamie , poznawanie kultury i historii tego magicznego miasta mogłoby być niezapomnianym przeżyciem.
Jury konkursu wyróżniło także kilka innych prac, które w nagrodę opublikowaliśmy na naszej stronie. Ich autorzy otrzymają kupon rabatowy w wysokości 250 PLN do wykorzystania przy jednoczesnej rezerwacji biletu lotniczego wraz z hotelem.
Przyznane wyróżnienia
-
Jan Kraus, Trzemeśnia
Rozwiń artykuł
Kochanie. TOP. Jedziemy na wymarzoną podróż. STOP. Przystanek Amsterdam. STOP. Mamy luksusowy hotel. STOP. Czeka nas odpoczynek. STOP. Relaks. STOP. Wellness i Spa. Śniadanie do łóżka. STOP. I nie tylko... STOP. Zwiedzanie wspaniałego miasta. STOP. Kolacja w wykwintnej restauracji. STOP. Impreza w nocnym klubie. STOP. Moc wrażeń i emocji. STOP. Będzie wspaniale. STOP. Kocham Cię! STOP
-
Anna Soszyńska, Warszawa
Rozwiń artykuł
Podróż zacznie się już w domu,
gdzie nie mówiąc nic nikomu,
po kryjomu się spakuję,
w wielką podróż się szykuję.
Jeszcze nie wiem z kim wyruszę,
w Amsterdamską, miejską głuszę,
lecz wiem-świetnie się zabawię,
moc atrakcji sobie sprawię.
Dzień przeznaczę na zwiedzanie,
nocy, nie na spoczywanie.
Parki, targi i muzea,
to nie nuda dla mnie teraz.
Tu muzea są wszystkiego,
Bilbli, filmu czy polderów.
Na rowerze przemknę wszędzie,
Moc radości z tego będzie.
Dom Rembranta i van Gogha
Nie zobaczyć- wielka szkoda.
Tu artyści się bawili
i nie tylko wódkę pili.
Zatem noc to jest zabawa,
całkiem przednia tutaj sprawa.
Więc po kilku dniach radości,
chcę na dłużej tu zagościć.
Wracam jednak, choć wiem jedno
Amsterdamu to jest sedno.
Że powrócę tu niebawem,
zdaję sobie z tego sprawę.
Bo to miasto jest wspaniałe,
zasługuje więc na chwałę. -
Przemek Powirski, Prudnik
Rozwiń artykuł
O Amsterdamie!!! - czy Cię zobaczę, czy klasycznym rowerem popędzę w dal... .........zacznę planować, zacznę pakować - by Twej historii nieco spróbować, i nie chodzi mi wcale o ciasteczka bajeczne po których można odlecieć w powietrze:) , lecz o Twe piękno , lecz Twe cuda, wspaniałe uliczki- zwiedzić mi się uda i poznać ludzi wesołych, życzliwych, którzy o Twych walorach opowiedzą mi..... gdyby tylko sposób był Amsterdamie by do Ciebie pofrunąć - BYŁOBY FAJNIE !!!
-
Aleksandra Nowoslawska, Człopa
Rozwiń artykuł
wymarzona podroż do Amsterdamu...? hmmm...
wspaniale chwile spędzone w tętniącym życiem jednym z większych w Europie mięście szukając chwil wytchnienia pomiędzy kanałami...
od pierwszych chwil na lotnisku czuć już było wspaniałą atmosferę czasu który miał być niezapomniany... gwar , dookoła setki ludzi szukających swoich bagaży , drugie tyle przepychające sie pomiędzy tłumami zniecierpliwionych turystów... na twarzach wymalowane różne pocztówki z podróży od uśmiechów i zadowolenia po gdzie niegdzie iskrzące sie oczy wspominające z rozrzewnieniem przeżyte chwile w ...Amsterdamie...
po środku uśmiechnięta i gotowa na nowe przygody- ja z moim lubym... w dłoniach dzierżyliśmy pękające w szwach bagaże... spoglądając czasem na siebie wiedzieliśmy że to będą niezapomniane chwile naszego życia... nasza mała przedślubną wymarzona podróż do Amsterdamu...;D
po odprawie , wyszliśmy na słoneczko, które już muskało naszą skore zza szyby w samolocie podczas wyjątkowo komfortowego lotu... było cudownie, czyste, niebieskie niebo z chmurka gdzie niegdzie... ptaki śpiewały miłosne piosnki ...złapaliśmy taksówkę do hotelu. kierowca bardzo miły opowiadał nam o pięknych zakątkach tego starego miasta z ogromna tradycja...pomimo, że mieliśmy kilka pozycji wartych zwiedzenia i napiętego planu, postanowiliśmy dopisać kilka celów poleconych przez gerego-taksówkarza.
wspaniały hotel w którym mieliśmy spędzić najbliższe dni wyglądał jak te z filmów...zawsze marzyliśmy by przeżyć cos tak zaskakująco miłego...
nasz pokój znajdował się na samym szczycie , gdzie mieliśmy wspaniały widok na Amsterdam... zapierająca dech w piersiach panorama przyciągała do siebie niczym magnez... pośpiesznie porzuciliśmy bagaże i wyszliśmy czerpać pełnymi dłońmi z uroków miasta...
romantyczne spacery alejkami, wąskimi i o odmiennym czarze zbliżyły nas do siebie jeszcze bardziej...uśmiechy które mi podarował do dziś mam w pamięci...te słoneczne uśmiechy... do dziś wspominam również piękne momenty na rynku i odwiedzając zabytkowe świątynie, przysięgi które sobie wzajemnie składaliśmy...wesołe chwile i żarty podczas wizyt w coffe shopie ... mnóstwo kolorów i atrakcji w china town... śmiech i radość...
do dziś mam schowany w szkatule pierścionek ze sklepu z pamiątkami , który mi kupiłeś podczas tej cudownej podróży a wręczyłeś na jej końcu ... byliśmy w restauracji, pamiętam jak dziś...orkiestra grała piękna rzewna piosnkę...przyciągnąłeś me ręce do siebie...i raz jeszcze poprosiłeś bym została twoją żona... zachód słońca w tle... magiczny wieczór...magiczny wyjazd...
dziś mamy dorośle dzieci i wnuki....wciąż jesteśmy razem... wciąż szczęśliwi jak wtedy ...i wciąż mam w szkatule mój skarb.....zwykły- niezwykły pierścionek z Amsterdamu...naszej wymarzonej podróży do "naszego" Amsterdamu. -
Daga Gorgol, Gdańsk
Rozwiń artykuł
Ponieważ za oknem szaro i zimno marzy mi się romantyczny wyjazd we dwoje.....który rozgrzałby zarówno ciało jak i ducha.
Krótki wypad do Amsterdamu to przede wszystkim możliwość odwiedzenia Muzeum Van Gogha który jest moim ulubionym malarzem, wtopienia się w artystyczny klimat dzielnicy Jordaan i wypicia tam kawy z pianką w którejś z jaj kawiarni. Wieczorem wsiedlibyśmy na statek który oferuje zwiedzanie miasta podczas rejsu kanałami. Amsterdam ma ogromną sieć kanałów, więc myślę że taki rejs zapewniłby nam sporo emocji. Do tego "candle light cruises" czyli kolacja "przy świecach" i pełen romantyzm zapewniony.
Kolejny dzień byłby "polowaniem na diament". Zaprowadziłabym męża do jednego z ośrodków szlifowania diamentów. Może skusiłabym go zakup jakiejś małej błyskotki.... W końcu diamenty są najlepszymi przyjaciółmi kobiety! Także w Amsterdamie. -
Ewa Szostek, Zamość
Rozwiń artykuł
Moja wymarzona podróż do Amsterdamu nieodłącznie wiążę się z moim mężczyzną-Marcinem, którego upodobanie do podróży a w szczególności do Holandii i wszystkiego co się z tym krajem wiąże natchnęła mnie do zgłoszenia się do Państwa konkursu. Uwielbiam robić mu niespodzianki więc mój mężczyzna dowiedziałby się o wylocie pewnie dopiero na lotnisku. Przed wylotem sprawdziłabym najlepsze jazzowe kluby w Amsterdamie i najchętniej w takim zadymionym miejscu o przyćmionych światłach i jazzowym klimacie spędziłabym wieczór przy szklaneczce whisky z lodem no i oczywiście w towarzystwie mojego uroczego gentlemana. Następnego dnia po cudownie upojnym "śniadaniu" zjedzonym wspólnie z moim mężczyzna ustanowiłabym "dzień Marcina", w którym to zamieniłabym się w złotą rybkę i spełniałabym wszelakie jego życzenia ,dotyczące zarówno odwiedzenia najpiękniejszych zabytków Amsterdamu jak i podejrzewam pierwszego punktu na liście mojego mężczyzny czyli wizyty w Dzielnicy Czerwonych Latarni:). Następnie zabrałabym go na najlepsza kolacje suto zakrapiana najlepszym szampanem w najlepszym lokalu z najlepszym striptizem w Amsterdamie:) Tak naprawdę mogłabym z nim wylądować nawet w najgorszym hotelu czy barze samoobsługowym w najbardziej podejrzanej dzielnicy Amsterdamu a i tak najważniejsze byłoby to, żeby ten cudowny mężczyzna po prostu trzymał mnie za rękę....:)
-
Katarzyna Rembelska, Warszawa
Rozwiń artykuł
Przede wszystkim ja Kasia i on Kuba. Zakochani od pierwszego wejrzenia na zimowisku narciarskim, Mieliśmy po 14 lat. W tym roku mija 30 lecie naszej miłości. Ja Kasia, urodzona w walentynki uwielbiam romantyczne podróże, może uda mi się wyczarować szaloną niespodziankę - dzień zakochanych w Amsterdamie. Zakręcić codzienność holenderskim wiatrakiem ... Wcielić się w miasto i jego rytm odmierzany kilometrami kanałów, którymi latem można dopłynąć do sąsiada a zimą jeździć po nich na łyżwach. Odszukać czarne tulipany, które były w mojej ślubnej wiązance. Delektować się tradycyjnymi serami i czerwonym winem. Porównać obecne piękno z zaczarowaną przeszłością utrwaloną na płótnach holenderskich mistrzów. Przebierać w pamiątkowej porcelanie z Delft.
Życzę nam na walentynki :) -
Piotr Bałła, Tarnów
Rozwiń artykuł
Dzień 1.
godz. 9.00
"Proszę Państwa. Samolot zaczyna przygotowywać się do lądowania. Życzymy Państwu miłego pobytu w Amsterdamie" - głos stewardessy budzi mnie z lekkiej, porannej drzemki. Zerkam w okno, by uchwycić widok na miasto z lotu ptaka.
godz. 11.00
Wspaniały hotel. Co za luksus! Ale po szybkim prysznicu ruszamy w miasto. Zerkamy na mapę. Od czego by tu zacząć? Najlepiej od centrum. Plac Dam, Pałac Królewski... a potem już będzie "po nitce do kłębka".
godz. 13.00
Nie udało nam się zwiedzić pałacu, ale pospacerowaliśmy i popodziwialiśmy wspaniałe kamienice. Czas na lunch. Szybko znajdujemy przytulny, staromodny bar. To się nazywa "bruin kroeg". Fasolka? A może śledzie? Chwilę się zastanawiamy, po czym smakujemy holenderskie przysmaki.
godzi. 15.00
Teraz dokąd? Narzeczona chce obejrzeć jakieś obrazy, ale udaje mi się ją namówić na... wycieczkę rowerami! Jedziemy na pobliską farmę serową. A przy okazji, niczym Don Kichoty ruszamy w pogoni za wiatrakami.
godz. 18.00
Cafe? Tak, kawa plus ciastko. Należy nam się po takiej wyprawie.
godz. 19.30
Ach, kanały wieczorową porą! A do tego zwiedzanie Dzielnicy Czerwonych Latarni. Coś tam przekąszamy, i do północy spacerujemy w świetle księżyca. A potem... ruszamy nacieszyć się hotelem!
Dzień 2.
godz. 10.00
Musieliśmy nieco odespać. Ale już ruszamy w dalszą podróż po Amsterdamie. Dziś czas na Joordan. Ach, jak wspaniale usiąść w spokojnej o tej porze dnia kawiarence, i chwilę poobserwować mieszkańców.
godz. 12.00
Narzeczona wygrywa. Idziemy obejrzeć dzieła Rembrandta!
godz. 15.00
Po obiedzie nie mamy już zbyt wiele czasu. Co na koniec? Dwa dni to za krótko... ale jeszcze chcemy przywieźć jakieś pamiątki z Amsterdamu. Plac Cuypmarkt wydaje się być odpowiednim miejscem. I ile straganów!
godz. 22.00
"Proszę Państwa. Samolot zaczyna przygotowywać się do lądowania. Życzymy Państwu miłego pobytu w Krakowie"
To już? Amsterdam wydaje się być jedynie snem... -
Anna Arcimowicz, Kalisz Pomorski
Rozwiń artykuł
Zamknęłam oczy, monotonny dźwięk silników działał usypiająco, czułam jak moja głowa powoli opada, zatrzymując się na złączeniu ściany i fotela… Proszę zapiąć pasy, zbliżamy się do lotniska Schiphol. Za 20 minut wylądujemy w Amsterdamie. Rozejrzałam się, mężczyzna siedzący po prawej stronie pakował czasopisma do kieszeni przed sobą, zapiął pasy, usiadł wygodnie, wyciągnął nogi, jakby tym gestem chciał wspomóc lądowanie naszego srebrnego ptaka. Stewardessa z zawodowym uśmiechem pochylała się nad elegancka starszą damą, która wyraźnie nie mogła zapiąć klamry. Jej ciemnowłosa koleżanka szybko przemierzała przejście między fotelami sprawdzając zamknięcie pojemników bagażowych. Samolot wyraźnie obniżył lot, zapaliły się światła kontrolne, jeden wstrząs po drugim, niski wibrujący dźwięk przyniósł informację, iż jesteśmy już bezpieczni na ziemi. Rozległy się brawa-te dla kapitana. Pasażer- wyraźnie w podróży biznesowej -włączał telefon komórkowy. Przejście wypełniło się ubierającymi podróżnymi. Chwile trwało zanim przedostałam się do wyjścia .-Witamy w Amsterdamie! Zapraszamy do ponownego korzystania z naszych usług! Uśmiechnięta stewardessa zegnała pasażerów linii KLM lot KL 1834. Szłam za innymi szybkim krokiem, i jeszcze jeden zakręt, i jeszcze, bordowa wykładzina w rękawie tłumiła kroki dopóty, dopóki przede mną nie wyłonił się szeroki hol. I pomyśleć, że ta była baza wojskowa licząca ongiś kilka baraków Fort Schiphol należy dziś do największych portów Europy. Przede mną we wszystkich kierunkach przesuwał się kolorowy tłum, kobiety, mężczyźni, dzieci, wózki, pracownicy lotniska, sprzedawcy, strażnicy… gdzie to wyjście? Rozglądałam się za napisem EXIT Halo , halo, Pani Aniu ! Przysłano mnie po Panią, pamięta mnie Pani? Jestem Ania Frank(skąd znam to imię i nazwisko?) pojedziemy prosto do muzeum. Stała przede mną kilkunastoletnia dziewczynka w trochę staroświeckiej sukience przypominającej tę, którą z Londynu przywiozła niedawno moja córka-studentka. Jaka ta moda wszędzie jest podobna ,pomyślałam sobie. Mała Ania miała wyraziste szare oczy i ciemne kręcone włosy i najwyraźniej chciała się mną zaopiekować. Pospiesz się, złapała mnie za rękę, szybciej chodź proszę , zaraz mamy metro. Prowadziła mnie między przesuwającymi się podróżnymi, sprytnie omijała wózki , ruchomymi schodami dotarłyśmy błyskawicznie na peron. Sama na pewno nie dałabym sobie rady. –A wiesz, że mieszkamy teraz na Merwedeplein, a ja chodzę do nowej szkoły - Madame Montessori. Margot –moja siostra mówi, że też by chciała tam ze mną chodzić. _-A gdzie będziesz nocować?- W hotelu Pulitzer na Prinsengracht. – O, to pójdziemy do biura mojego taty, to niedaleko. Wyraźnie się ucieszyła. Popatrz, już dojeżdżamy. Ania poderwała się z ławki i gwałtownie pociągnęła mnie w stronę wyjścia . Wmieszałyśmy się w tłum, który bezlitośnie nadawał kierunek. –Zobacz! Przede mną rozpościerał się oszałamiający widok-na wyciągnięcie ręki przesuwała się majestatycznie po wodzie mała łódź z machającymi nam radośnie turystami. Wzdłuż kanału przysiadły podobne starym kumoszkom kamienice. Skręciłyśmy w prawo i moim oczom ukazał się szeroki plac-Plac Dam znany mi z fotografii i przewodnika- z pałacem królewskim dumnie wznoszącym się pośród kamienic. Królestwo gołębi jak większość podobnych europejskich miejsc. Chodź, chodź- dziewczynka pociągnęła mnie za rękaw i zobaczyłam kolejny cud architektury .-Popatrz –to Rijksmuseum, często tu przychodzę, chodź- zaprowadzę cię do Fransa Benninga. (Frans Beninng-któż to taki? Jakiś znajomy?) Przeszłyśmy pod ogromnym sklepieniem , czułam jak przed laty wjeżdżały tędy karety i posłańcy niosący wieści. Ania skręciła nagle i schodami dostałyśmy się na piętro. Przed nami ukazał się szeroki korytarz, ściany ozdobione draperiami i dziesiątki obrazów w przepięknym obramowaniu. Zdjęcia pędzlem malowane-piktograficzne świadectwa tamtych czasów. Stałyśmy przed mrocznym obrazem – poznałam go od razu. To właśnie ten obraz tak bardzo chciałam zobaczyć. –Wiem, powiedziałam, t o właśnie Straż nocna Rembrandta. – To Kompania Fransa Banninga Cocqa i Willema van Ruytenburcha - odezwał się stojący obok mężczyzna .-Ach to dlatego powiedziałaś, że… obejrzałam się lecz Ani nie było. Proszę pana, proszę pana, złapałam go za ramię , tu była taka dziewczynka… -Halo, halo, proszę się obudzić, wylądowaliśmy na lotnisku Schiphol w Amsterdamie, wszyscy już opuścili samolot, bardzo proszę ,pomogę pani. Najpierw dotarł do mnie znajomy zapach Chanel nr 5, otworzyłam oczy, nade mną pochylała się stewardessa w granatowej apaszce na szyi. Witamy w Amsterdamie! Miasto- tama nad rzeką Amstel -czekało na mnie....
-
Ewa Zimnowłocka- Łozyk, Sopot
Rozwiń artykuł
A jak atrakcyjna światowa metropolia
M jak muzea
S jak stolica Holandii
T jak turystycznie atrakcyjne miasto
E jak ewenement kanałów
R jak rowery
D jak dobre jedzenie
A jak atrakcyjność
M jak miejska komunikacja
Zwycięzcom oraz wyróżnionym serdecznie gratulujemy !
Jeszcze raz dziękujemy za tak liczny udział w konkursie i zachęcamy do udziału w kolejnych, które niebawem będą się pojawiać na stronach eSKY.pl
Zespół eSKY.pl