Warto zobaczyć

Bejrut, Liban

Jest stolicą i największym miastem Libanu. Leży na półwyspie, nad brzegiem Morza Śródziemnego. Z trzech stron otoczony jest górami. Wybrzeże morskie na obszarze miasta jest zróżnicowane. Przy piaszczystych plażach górują skaliste i urwiste brzegi. Jego historia sięga ponad 5000 lat. Prace archeologiczne wskazują, że dzisiejszy Bejrut wyrósł na gruzach starożytnych, a jedna z ulic śródmieścia, Souk Tawile, przebiega tak samo jak w latach hellenistyczno-rzymskich.

Stolica Libanu jest bardzo kosmopolitycznym miastem, blisko powiązanym z Europą i Ameryką. Jest również jednym z najbardziej zróżnicowanych pod względem religijnym miast Bliskiego Wschodu. Największe wpływy mają tu chrześcijanie i muzułmanie. Stolicę Libanu zamieszkuje największa liczba chrześcijan spośród wszystkich stolic świata arabskiego.

W latach siedemdziesiątych centralną dzielnicę Bejrutu nazywano Paryżem Bliskiego Wschodu. Okres jej świetności skończył się w latach osiemdziesiątych, wraz z wybuchem wojny domowej. Miejsce to zostało wtedy niemal doszczętnie zniszczone. Dziś centrum w przeważającej części zostało odbudowane. Stopniowo całe centrum ożywa. Stoi tu mnóstwo nowych budynków. Jednak tylko nieliczne są zasiedlone, co sprawia że miejscami odnosi się surrealistyczne wrażenie, iż jest się w mieście duchów. Odbudowa centralnej dzielnicy Bejrutu jest jednym z największych na świecie przedsięwzięć tego rodzaju. Większość bejrutczyków zachwyca się odbudowanym centrum stolicy. Budynki są gustowne i wznoszone w sposób przemyślany. W wielu wypadkach zachowano oryginalne fasady domów, z detalami kutymi w kamieniu i żelazie. Plany podstawowe łączyły nowe ze starym, więcej miejsca poświęcając na parkingi i skwery oraz kino drive-in i muzeum. Odbudowywane miasto jest już w dużej mierze ukończone. Czeka, by ludzie wprowadzili się i tchnęli w nie życie.

Prace przy odbudowie centrum odsłoniły znaleziska archeologiczne z niemal każdego okresu historii Bejrutu. Natrafiono na pozostałości z okresu kananejskiego, fenickiego, perskiego, hellenistycznego, rzymskiego, bizantyjskiego, z czasów panowania Umajjadów - kalifat damasceński i Abbasydów - kalifat bagdadzki, z okresu wypraw krzyżowych, państwa Mameluków, imperium osmańskiego i mandatu francuskiego. Zachowano części tych wykopalisk - łaźnie rzymskie i kolumnady, które wykorzystano jako charakterystyczny rys dzielnicy centralnej.

Imponującą budowlą jest w Bejrucie Wielki Meczet, zwany też meczetem Omara, który został poważnie zniszczony podczas wojny. Obecnie trwają w nim prace restauracyjne. Warto też zwrócić uwagę na Wielki Seraj, wspaniały budynek z czasów imperium osmańskiego, któremu już przywrócono dawną świetność. W centralnej dzielnicy stolicy jest też wiele kościołów, meczetów i innych starych budowli w trakcie rekonstrukcji.

W Bejrucie są trzy muzea. W Muzeum Narodowym zgromadzono imponującą kolekcję przedmiotów z wykopalisk prowadzonych na terenie Libanu. Wystawione posążki i sarkofagi datowane są od czasów prehistorycznych do teraźniejszości. Zobaczymy tu również skamieniałe ryby sprzed 85 mln lat, broń i narzędzia z epoki kamiennej, kolekcję ceramiki fenickiej z VII w p.n.e., znalezionej w okolicy Tyru, jeszcze starsze stele - kamienne płyty z wyrytymi napisami; posążki wykopane w Sydonie, Tyrze, Eszmun i Byblos, a także wspaniały zbiór mozaik z okresu rzymskiego i bizantyjskiego. Uwagę zwraca piękna kolekcja figurek, biżuterii, luster i wazonów z Byblos.

Do Muzeum Uniwersytetu Amerykańskiego wchodzi się przez główną bramę uniwersytetu, założonego w 1868 r., co czyni tę placówkę najstarszym muzeum na Bliskim Wschodzie. Zgromadzono tu przedmioty z epoki kamiennej, odnalezione na terenie Libanu i innych państw Bliskiego Wschodu, a także, posążki z terakoty, duże zbiory ceramiki powstałej ok. 5000 lat temu, piękną kolekcję szkła fenickiego i monet arabskich, z których najstarsze pochodzą z V w. p.n.e. i są pierwszymi monetami, jakie pojawiły się na świecie.

Muzeum sztuki współczesnej jest własnością rodziny Sursock. Mieści się w ich białej rezydencji, zbudowanej w stylu nawiązującym do włoskiego. Urządzono tu stałą ekspozycję, jednak muzeum jest czynne jedynie podczas specjalnych wystaw nowoczesnego malarstwa, rzeźby i starych manuskryptów. Turyści chcący je odwiedzić powinni wcześniej zasięgnąć informacji telefonicznie.

Jednym z ważnych źródeł dochodu narodowego w Libanie była turystyka. Jednak długotrwała wojna domowa sprawiła, że turyści zaczęli omijać Liban. Po zniszczeniach spowodowanych ostatnimi konfliktami zbrojnymi w stolicy Libanu prowadzone są w historycznym śródmieściu, w dzielnicach turystycznych i handlowych ożywione prace renowacyjne. Przywrócono do życia to, co potencjalnie przyciąga turystów: port jachtowy, liczne kluby i lokale nocne. Mimo odbudowy miasta i tego, że w Bejrucie zapanował pokój, przemysł turystyczny nie wrócił jeszcze do swojej świetności.

Turyści przybywających do Bejrutu zatrzymują się przeważnie w dzielnicy Hamra, gdzie stoi większość hoteli. Mieści się tu również Ministerstwo Turystyki, główne banki, wiele restauracji i kawiarni, biura podróży, poczta, biura telekomunikacji i linii lotniczych. Po Bejrucie najlepiej jest się poruszać na piechotę. Należy jednak uważać na duży ruch uliczny oraz na kawałki gruzu spadające ze zniszczonych budynków i dziury w nawierzchni. Stolica Libanu ma „zachodni” stosunek do życia, co jest widać po nocnych klubach, międzynarodowych restauracjach, kawiarniach internetowych oraz kinach wyświetlających najnowsze filmy. Ludzie ubierają się tu elegancko i nowocześnie, zgodnie z najnowszymi trendami w modzie światowej. Bejrut jest miastem rodzinnym kreatora mody Elie Saaba, jubilera Robert Moawad, popularnych stacji telewizyjnych LBC, Future TV, New TV. Miasto było gospodarzem Klubowych Mistrzostw Azji w Koszykówce i Azjatyckich Mistrzostw Piłki Nożnej. Ośmiokrotnie odbywały się tu konkursy Miss Europe. W Bejrucie znajdują się siedziby głównych przedsiębiorstw i banków. Miasto jest również ważnym ośrodkiem życia kulturalnego.

Symbolem Bejrutu są usytuowane w nadmorskiej dzielnicy Raouché, Skały Gołębie. Z tutejszych kawiarni rozciąga się krajobraz na Morze Śródziemne. Sympatycznym miejscem na wieczorne spacery, bardzo lubianym przez bejrutczyków, jest biegnący wzdłuż zachodniego i północnego brzegu bulwar nadmorski (ave de Paris i ave du Général de Gaulle). Można tu się napić kawy serwowanej z samochodu i skosztować przysmaków rozwożonych wózkami – gorących kasztanów, mrożonych owoców kaktusów, świeżych kokosów, kukurydzy w kolbach i zielonych migdałów. W kawiarni pod gołym niebem wypijemy piwo i zapalimy fajkę wodną. Na bulwarze znajduje się niewielkie wesołe miasteczko zwane Luna Park, latem cieszące się popularnością wśród libańskich rodzin.

Bejrut jest miastem hałaśliwym, chaotycznym, zatłoczonym i przede wszystkim pełnym kontrastów. Miejscami jest nowoczesny i światowy, a miejscami wypalony i zniszczony. Wielkie bogactwo żyje tu obok prawdziwej biedoty. Pomimo tych skrajności zachowuje pewien urok, a jego mieszkańcy są niespotykanie otwarci, ciepli w kontaktach i gościnni.

Przyjeżdżając w te strony należy wiedzieć, że dawanie napiwków, zwanych bakszyszem, jest na całym Bliskim Wschodzie czymś powszechnie oczekiwanym. Domagają się ich na każdym kroku, od otwarcia drzwi po wskazanie i tak wyraźnie widocznego budynku muzeum. Stanowi on jednak element miejscowej kultury. Większość restauracji i lokali nocnych wlicza 16 % opłatę za obsługę do rachunku, ale zwyczaj każe zostawiać napiwek w wysokości 5-10% kwoty, na którą opiewa rachunek. Grube banknoty warto trzymać w innym miejscu niż drobne monety. Bywa bowiem, że otrzymujący napiwek domaga się większej zapłaty.

Innym nieodłącznym elementem codziennego życia w Libanie jest targowanie się. Praktycznie można się tu targować o cenę wszystkiego, od opłat za kurs taksówką po cenę noclegu w hotelu. Obcokrajowcom, przyzwyczajonym do stałych cen towarów, trudno jest się do tego przyzwyczaić. Sprzedający na bazarach zawsze zaczyna od ceny dwu albo i czterokrotnie wyższej. Żeby zapłacić tyle, ile interesujący nas towar jest naszym zdaniem faktycznie wart, trzeba zaproponować na początek najwyżej połowę tej sumy. Sprzedawca zacznie wówczas powoli obniżać cenę na bardziej realistyczną, na co kupujący powinien również stopniowo proponować coraz więcej, aż uda się ustalić cenę możliwą do zaakceptowania dla obu stron. Elementem rytuału może być poczęstowanie klienta herbatą czy kawą, przy czym jej wypicie do niczego nie zobowiązuje. Jeśli sprzedawca absolutnie nie chce zejść poniżej pewnej ceny, oznacza to, że albo nic już by nie zarobił na sprzedaży, albo też wie, że na pewno znajdzie innego kupca. Turyści najchętniej kupują miejscowe wyroby rękodzielnicze - ceramikę, dmuchane szkło, haftowane tkaniny, kaftany, wyroby z miedzi, miski i tace z brązu, pudełka i komplety warcab wykładane macicą perłową oraz dywany.

Liban wyróżnia się najlepszą kuchnią na całym Bliskim Wschodzie. Jego mieszkańcy jedzą dużo fasoli, owoców i warzyw, a z mięs gustują w baraninie. Narodową potrawą jest Kebbi - baranina zmieszana z burghul, tłuczoną pszenicą, którą podaje się w postaci upieczonego ciasta lub smażonych kulek nadziewanych nasionami sosny. Inne dania główne to charuf mihszi - baranina nadziewana ryżem, mięsem i orzechami, sajadija - ryba gotowana z ryżem w sosie cebulowo-sezamowym i ruz wi dżadż - kurczak z ryżem i orzechami. Najbardziej popularnymi sałatkami są tabbula i fattusz. Pierwsza z nich składa się z pietruszki, mięty, cebuli i pomidorów zmieszanych z burghul, a druga z pietruszki, sałaty, pomidorów, rzodkiewek, cebuli, ogórków i kawałków tostów. Doprawia się ją sumac, ostrym w smaku owocem powszechnie używanym do dodawania koloru i zaostrzania smaku potraw. Do każdego posiłku Libańczycy podają chleb, który spożywają w ogromnych ilościach. Jest niekwaszony i wypiekany pod postacią płaskich bochenków wielkości dużego talerza. Często używa się go zamiast sztućców do nabierania sosów i kawałków mięsa. Jedzenie w Libanie nie jest drogie, a dania kupowane na ulicy smakują wyśmienicie. Libańczycy lubują się w słodyczach. Tutejsze wypieki dosłownie ociekają miodem, syropem lub wodą różaną. Sabih jest odmianą rolady z pistacjami, nasionami sosny, orzechami nerkowca i miodem; baklawa to ogólna nazwa rozmaitych odmian ciasta francuskiego z orzechami, polanych miodem; mahalabija - krem z mleka i jaj z orzeszkami piniowymi i migdałami; mamul bi dżoz lub tamr - ciastka grysikowe nadziewane orzechami lub daktylami; katajef, ciastka ze śmietaną lub orzechami. Z napojów gustują w kawie. Piją ją mocną, dość słodką, parzoną po turecku i w małych filiżankach. Tradycyjną kawę arabską lub beduińską podają bez cukru, za to z dużą ilością kardamonu. Pije się ją jednym łykiem z maleńkiej filiżanki bez ucha. Opróżniona filiżanka dopóki pijący nie pokaże, że ma już dość – przykrywając ją ręką, jest ponownie napełniana. Etykieta nakazuje wypicie przynajmniej trzech filiżanek, ale podziękowanie już po pierwszej nie jest traktowane jako nietakt. Herbata w Libanie jest dostępna, ale nie cieszy się popularnością. Na ulicach, na każdym kroku można spotkać stragany ze świeżo wyciskanymi sokami owocowymi - z cytryn, pomarańczy, marchewki, mango, granatów, melonów i trzciny cukrowej. Z alkoholi najbardziej popularny jest araq. Wódkę tę zwykle pije się do posiłku z wodą i lodem. Dobre miejscowe marki to Ksaraq i Le Brun. W Libanie jest kilka winiarni wytwarzających dobre wina czerwone, rosé i białe. Z miejscowych piw niezłe są Laziza i Almaza.

Stolica Libanu leży w strefie klimatu śródziemnomorskiego, charakteryzującego się gorącym, wilgotnym latem, łagodną wiosną i jesienią oraz chłodną, deszczystą zimą. Najgorętszym miesiącem roku jest sierpień, z temperaturą 29°C, zaś najchłodniejszymi miesiącami są styczeń i luty, kiedy to temperatura spada do 10°C. Popołudniu i wieczorem wieją tu wiatry zachodnie, od morza w głąb lądu, zaś nocą wschodnie, od lądu w stronę morza.

Bejrut drogą kolejową połączony jest z Trypolisem, Damaszkiem i Hajfą. W mieście znajduje się międzynarodowy port lotniczy, ma również połączenia autostradą. W Polski do stolicy Libanu latają węgierskie linie lotnicze Malev. Przy wjeździe do Libanu wymagany jest 6-miesięczny okres ważności paszportu. Osoby, które w paszportach mają potwierdzenie pobytu w Izraelu, nie mogą wjechać do Libanu. Obywatele Polscy udający się do tego kraju w celach turystycznych otrzymują na granicy jednomiesięczną wizę pobytową, którą można bez problemu przedłużyć do trzech miesięcy. Mimo że przepis mówi o bezpłatnych wizach, w praktyce władze libańskie pobierają opłatę skarbową w wysokości 33 USD (50 000 LL) za wizę na okres jednego miesiąca lub 17 USD za wizę do piętnastu dni - na granicy należy wykupić znaczki skarbowe. Przy składaniu aplikacji wizowej w Ambasadzie Libanu wskazane jest przedstawienie rezerwacji hotelowej bądź zaproszenia od obywatela Libanu z kserokopią pierwszej strony jego paszportu.

powrót do listy miast