Leży w północno-wschodniej części RPA. Po Kairze i Lagos jest trzecim największym miastem Afryki. Leży około pięćdziesięciu kilometrów od stolicy RPA, Pretorii. Pod względem liczby ludności stanowi największe miasto kraju. Johannesburg jest jednym z najmłodszych miast świata. Założono go w 1886 roku. Początkowo był osiedlem górniczym zbudowanym z namiotów przez poszukiwaczy złota. Z historii miasta wiemy, że nazwę nadali mu prowadzący badania odkrywcze przy szukaniu złóż złota, Christian Johannes Joubert i Johann Rissik. W ciągu stu lat Johannesburg przebudowano cztery razy. Namioty zastąpiono blaszanymi chatami, potem postawiono czteropiętrowe, budowane z czerwonej cegły bloki i wreszcie nowoczesne drapacze chmur. Wznosi się tu pięćdziesięciopiętrowy Carlton Centre, będący najwyższym wieżowcem w Afryce oraz dwustu siedemdziesięciometrowa wieża Hillbrow Tower.
Miasto nie jest położone ani nad rzeką, ani nad jeziorem, ani nad morzem. Metropolia znana jest jako światowa stolica złota. Czterdzieści procent złota na świecie pochodzi właśnie stąd. Nie trudno w Johannesburgu natrafić na złotników, a nawet na szlifiernię kamieni szlachetnych. Miasto leży na wysokości 1765 metrów n.p.m. Najgłębszy szyb kopalni złota Western Deep sięga 3777 metrów w głąb ziemi. Podobno jajko gotuje się tutaj minutę dłużej.
Johannesburg jest również afrykańską stolicą mody i zakupów. Wśród ponad dwóch tysięcy restauracji, są tu i te uhonorowane nagrodami, serwujące mieszankę wschodnich, zachodnich i afrykańskich smaków. Na uwagę w Johannesburgu zasługują teatry, galerie artystyczne, w których można poznać tamtejszą sztukę i muzea. Jedno z niedawno otwartych muzeów poświęcono bohaterowi, który walczył o zniesienie segregacji rasowej w RPA - Nelsonowi Mandeli i innym ludziom walczącym przeciwko apartheidowi. W mieście znajduje się też obserwatorium astronomiczne, planetarium oraz muzeum afrykanistyczne.
Johannesburg ma energię i siłę o jaką trudno na wybrzeżu RPA. Unikanie go to jak omijanie bijącego serca tego kraju. RPA nie jest raczej krajem bezpiecznym. Nie zaleca się przebywania i podróżowania w regionach i dzielnicach miast zamieszkiwanych przez ludność najuboższą. W Johannesburgu też są lepsze i gorsze dzielnice oraz miejsca, w które nie warto się zapuszczać nocą. To jednak się zmienia – przykładem jest dzielnica Newtown, w której stworzony trzydzieści lat temu, borykający się z losem Market Theatre stał się sercem modnego centrum kultury i rzemiosła. Obsługiwane przez nowy most Nelsona Mandeli, łączący kolejowe stacje rozdzielcze, Newtown odrodziło się dzięki rozwojowi wnikliwej prywatnej ochrony oraz akcjom przeciwko właścicielom ruder i nielegalnym handlarzom ulicznym. Zachodnie krańce miasta zmieniają się w podobny sposób. Dawny budynek giełdy opuścili handlarze. Obecnie jest on przekształcany na luksusowe apartamenty. Do Carlton Centre niedawno zapuszczaliby się tylko najbardziej odporni, dziś otwierają się tu sklepy, a znajdujące się w sąsiedztwie secesyjne budynki są rozchwytywane przez spekulantów i przerabiane na apartamenty oraz kondominia. Kierując się na południe obrzeżem miasta, natkniemy się na wiktoriańskie osiedle, zamieszkiwane niegdyś przez poszukiwaczy złota. Poza budynkami osady, w oryginalnej formie zachowano kopalnię złota, która stała się częścią zabytkowego miasteczka Gold Reef City.
Johannesburg jest miejscem nowoczesnej medycyny i sklepów oferujących "muti" - diabelskie leki, które mają wpływ na ludzką świadomość. Najczęściej robione są z genitaliów ludzkich. "Muti" przeciwko AIDS robi się z kości pochodzących z grobów słynnych białych ludzi.
W pobliżu miasta spotka nas wiele atrakcji. Lion Park w prowincji Gauteng jest domem dla ponad osiemdziesięciu lwów, w tym rzadkich białych lwów. Żyją tu również inne duże drapieżniki, m.in. gepard, hiena pręgowana, hiena brązowa, hiena plamista i szakale oraz zwierzęta roślinożerne rdzennej Afryki. Chętni do karmienia żyrafy zwiedzający, wchodzą na poziom ich oczu i z tej wysokości podają pożywieni. Z kolei w Elephant Sanctuary żyją słonie afrykańskie. Z bliska możemy poznać te niezwykłe zwierzęta, a także ich dotknąć. Wiele atrakcji spotka nas podczas zwiedzania tradycyjnych wiosek afrykańskich w Lesedi Cultural Village. Spędzając tu jeden dzień, dowiemy się o stylu życia mieszkańców różnych plemion oraz poznamy ich kulturę. W obrębie Johannesburga jest siedemnaście rezerwatów. Znajdują się w nich liczne jaskinie. W jaskini Sterkfontein Caves w Gauteng odnaleziono ślady bytności prehistorycznych ludzi. Według naukowców skamieniałe ludzkie szczątki pochodzą sprzed 3,5 mln lat. Dlatego też uważa się to miejsce za kolebkę ludzkości. Czterdzieści procent wszystkich szczątków prehistorycznego człowieka znalezionych było w okolicy Johannesburga. Najdłuższą w RPA jest jaskinia Cango Caves, ciągnąca się na długości trzech kilometrów. Jest ona największą jaskinią na świecie. Znajduje się w niej bogactwo form naciekowych, jak stalaktyty i stalagmity. Pobliskie Mmabatho, inaczej zwane Sun City, jest afrykańską odmianą Las Vegas. Ze względu na sporą liczbę kasyn, jest miejscem, które upodobali sobie miłośnicy hazardu. Poza kasynami odnajdziemy tu wiele interesujących atrakcji turystycznych oraz ciekawych hoteli z otwartymi basenami. Na tutejszym polu golfowym odbywa się elitarny turniej Milion Dollar Golf Championship, w którym udział jest marzeniem prawie każdego golfisty.
W RPA można skosztować specjałów z najróżniejszych zakątków świata. Biali mieszkańcy tego kraju, z pochodzenia głównie Holendrzy, przynieśli ze sobą tradycje pochodzące z Europy, ale również orientalne i śródziemnomorskie. W większych miastach lokale serwują owoce morza, potrawy francuskie, pizze, kebaby i amerykańskie hot - dogi. Na potrzeby turystów są również i lokale specjalizujące się w kuchni afrykańskiej. Jednak tę tradycyjna kuchnię serwują wyłącznie lokale w dzielnicach zamieszkałych przez czarną ludność. W rejonie Kapsztadu można skosztować potraw malajskich, np. breyani - ryż zapiekany z soczewicą i jagnięciną lub kurczakiem, przyprawiony suszoną kolendrą, w Kwa Zulu-Natalu jada się raczej hinduskie curry, przyrządzane z jagnięciny, kurczaka, wołowiny, rzadziej krabów i warzyw. W całym kraju popularne są owoce morza - homary, krewetki, mule, ostrygi i rozmaite ryby z Atlantyku i Oceanu Indyjskiego. Szczególną specjalnością jest braai - owoce morza z rusztu. Bardzo gorący klimat wymusił w tym kraju specyficzny sposób przechowywania żywności, który właściwie stał się tradycją kulinarną. Mięso soli się, przyprawia i suszy tak, aby się nie zepsuło. Tak przyrządzone jest bardzo popularną potrawą biltong. Początkowo był to tylko sposób konserwowania, następnie stał się daniem z wołowych ozorków, w końcu przerodził się w samodzielne danie przyrządzane z różnych rodzajów mięs. Podobnie powstały takie smakołyki jak droewors - sucha kiełbasa i bokkoms - solona ryba. Do tradycyjnych lokalnych produktów należą też rooibos – czerwona herbata i chutney - owocowa, pikantna przyprawa. Mimo, że tereny RPA główne zamieszkują plemiona afrykańskie Bantu, jednak w sztuce kulinarnej dominują tradycje malajskie. Zgodnie z religią muzułmańską wykluczają one używanie w kuchni wieprzowiny i alkoholu. Dlatego też sporą popularnością cieszą się dania wegetariańskie, np. samoosas - pierożki smażone w głębokim tłuszczu lub chilli bites - smażone w głębokim tłuszczu kulki ciasta przyprawione papryczkami chilli. Najbardziej popularnym drinkiem w RPA jest koktajl Moyo Muddle, w wolnym tłumaczeniu oznaczający bałagan. Jest to mieszanina czystej, mocnej wódki, miodu i wisienek maraschino. Ma około parunastu procent alkoholu i jest dostępny praktycznie w każdym barze. Koneserzy bardzo cenią sobie czerwone wino wytrawne Paul Sauer z wytwórni Kanonkop. Produkowane jest z mieszanki winorośli typu Cabernet Sauvignon, Merlot i Cabernet Franc. Tradycyjny sposób leżakowania w drewnianych beczkach z francuskiego dębu przez okres półtora do dwóch lat nadaje mu niepowtarzalny aromat, dzięki któremu w klasyfikacji Markera wino osiągnęło niebagatelną liczbę osiemdziesięciu ośmiu punktów.
Większa część terytorium RPA znajduje się pod oddziaływanie klimatu zwrotnikowego - skrajnie suchego na północnym zachodzie, gdzie roczna suma opadów nie osiąga stu milimetrów. W Johannesburgu średnio przez dwanaście godzin na dobę świeci słońce. Pomimo rozmiarów miasta, nie istnieje w nim miejski transport publiczny. Za to jest międzynarodowy port lotniczy. Z Polski do Johannesburga latają m.in. linie lotnicze British Airways, Lufthansa, KLM oraz Aer Arann.
Obywatele Polscy mający paszporty zwykłe mogą wjeżdżać bez wiz i przebywać na terytorium Republiki Południowej Afryki jednorazowo do trzydziestu dni. Osoby udające się na pobyt dłuższy lub w celu podjęcia pracy są obowiązane posiadać wizę, którą można uzyskać w każdej placówce dyplomatyczno-konsularnej RPA za granicą. Na przejściach granicznych RPA wizy nie są wydawane. Przy wjeździe wymagany okres ważności paszportu powinien być dłuższy od okresu ważności wizy co najmniej o 6 miesięcy. Przekraczając granicę, należy okazać bilet powrotny. Nie ma obowiązku udokumentowania określonej kwoty pieniędzy na każdy dzień pobytu, ale przy ubieganiu się o wizę oraz przy wjeździe może być wymagane okazanie zaproszenia lub rezerwacji hotelowej. W paszporcie musi być przynajmniej jedna wolna strona.