Wchodzisz na wzgórze – ruiny zamku Normanów. Stąd miasto wygląda jak rozsypane puzzle. W oddali połyskuje Morze Tyrreńskie. Schodzisz do term – 39°C, minerały osiadają na skórze. Kalabryjczycy kąpią się tu od wieków, Ty właśnie dołączasz. Wieczorem nduja na chrupiącym chlebie i kieliszek wina. Kelner mruga do Ciebie: „Pierwszy raz tutaj? To dopiero początek”. I wiesz, że ma rację.
- Do odkrycia
- Lokalne smaki
- Natura
- Trekking
- Winnice
- Z rodziną
















