Dawniej nazywana Perłą Orientu, dziś bardzo gęsto zaludnione miasto z ogromnymi galeriami handlowymi i fast foodami na każdym kroku. Uroki Manili nie są oczywiste, miasto należy poznawać, powoli się z nim oswajając. Wiele zabudowań pochodzi z drugiej połowy XX wieku. Wcześniejsze zostały zniszczone podczas II wojny światowej.
Intramuros – obowiązkowy punkt każdego turysty w Manili, to pozostałości po fortyfikacji z XVI wieku. Dawniej właśnie tu znajdowało się centrum miasta założonego przez hiszpańskich konkwistadorów. Dziś to tylko jedna z dzielnic otoczona fragmentarycznie pozostałościami po grubym murze.
Gdy będziesz w tej dzielnicy, zajrzyj do kościoła św. Augustyna, który został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Świątynie zbudowano w XV wieku w wyjątkowym stylu architektonicznym, nazywanym filipińskim barokiem. Następnie udaj się do Casa Manila, muzeum, w którym zobaczysz, jak w czasie hiszpańskiej dominacji wyglądało codzienne życie mieszkańców miasta.
Czego brakuje w Manili? Zdecydowanie zieleni. Jeśli ten brak będzie ci doskwierał, wybierz się do Rizal Park. Są tu parki japoński i chiński, a także liczne miejsca warte odwiedzenia - Muzeum Narodowe, Orchidarium czy Planetarium. Chcesz wiedzieć, jak wygląda Archipelag Filipiński? Przespaceruj się po parku, by znaleźć płytki zbiornik wodny, a w nim makietę archipelagu.
Jeśli jesteś fanem zdrowego jedzenia, w Manili będziesz mieć problem ze znalezieniem restauracji dla siebie w przystępnej cenie. Przeważają tu fast foody, które Filipińczycy kochają. W barach szybkiej obsługi serwowany jest ryż na milion sposobów oraz makaron. Ten drugi jest tak popularny, że sprzedawany jest nawet w McDonald’s. Jeśli wybierasz kompromis, zdecyduj się na hamburgera z budki, robionego z prawdziwej wołowiny, która tutaj jest bardzo smaczna. Na straganie kup koniecznie mango. Tutejsze są wyjątkowo słodkie.




